IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament nr 402

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 17

Join date : 19/03/2016


PisanieTemat: Apartament nr 402   Sro Mar 23, 2016 3:30 pm

Jest to ekskluzywny, nowoczesny apartament wyposażony w niewielką kuchnię, ogromną łazienkę, dużą sypialnię i oczywiście salon.
Warto wspomnieć, że łazienka pełni funkcję chwilowego studio fryzjerskiego. Jest tutaj dużo farb do włosów, odżywek, maszynek do golenia, nożyczek i innych pierdół związanych z fryzjerstwem.
Pokój ten jest obecnie wolny.

_________________

Prowadzi misję i Event| Obecna | Zajęta
gg - 43163382
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 17

Join date : 19/03/2016


PisanieTemat: Re: Apartament nr 402   Pią Mar 25, 2016 7:42 pm

Dovenest odwiedził słynny spadkobierca marki Shwartzwellapantene - wysoko postawiony oszust, który przez wiele lat oszukiwał tysiące osób dla większej sprzedaży szamponów, a co za tym idzie - dla pieniędzy. Obiecywał wielkie efekty za ogromną zapłatę. Oczywiście - gunwo prawda!
Wiele osób chciało się na nim zemścić za wyrzucone w błoto pieniądze... Ale! Nikt nie był na tyle odważny. No z wyjątkiem naszej kochanej Pride, Jael i Vivid.

Mężczyzna niedawno przyjechał do miasta, już siedział w apartamencie, kiedy... Właśnie! Tragedia! Jego ulubione stylistki się spóźniają! I co on pocznie? Dostał telefon z recepcji - obie panie zachorowały! Psia krew! Ale spokojnie, dali znać, że przyślą kogoś na zastępstwo...

W poście krótko napiszcie o tym w jaki sposób "pozbyłyście się" prawdziwych fryzjerów. Stawcie się w apartamencie, przedstawcie... I zabierzcie do pracy.

_________________

Prowadzi misję i Event| Obecna | Zajęta
gg - 43163382
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Żółtodziób


Liczba postów : 73

Join date : 13/03/2016

Age : 21


PisanieTemat: Re: Apartament nr 402   Pią Mar 25, 2016 9:55 pm

Jak Viv zobaczyła plakat, że ten Uberszuberkłamcaignój przyjeżdża do Dovenest to od razu w głowie zawitał jej wspaniały pomysł, żeby odegrać się na nim za dwa łyse placki na głowie, które nadal musi zaczesywać! Argh... On sam pewnie dotyka swojego "Cudnego specyfiku dla włosów (i sierści) bardzo zniszczonych" przez rękawiczki, a wciska go innym ludziom. Sierść jego psa wygląda jakby go w kawiorze kąpał. Zasrany Kocur... No cóż, dzięki Bogu Vivid nie była sama.
Zaraz, zaraz... chwiiiilaaaaa przecież nie mogła tak bez żadnego planu. Sprawdziła na plakacie jak nazywają się te kobietki o włosach niczym ogon jednorożca, które cały czas jeżdżą za Uberszuberkłamcąignojem i postanowiła się jakoś pozbyć jednej z nich i wskoczyć na zastępstwo. Tylko jak ją wyeliminować? Surowy ziemniak nie wchodził w grę, bo jak nakarmi ją surowym ziemniakiem? Nagle Viv sama do siebie wyszczerzyła zęby.
- Chloroform! - czemu wcześniej na to nie wpadła, przecież nie musi się martwić legalnością swoich działań! Szybkim krokiem podbiegła do apteki i kupiła chloroform... Znaczy "kupiła"... Znajoma farmaceutka od Lisów wyciągnęła jej spod lady. Gdy wróciła do hotelu przyczaiła się w toalecie i rzuciła na upatrzoną wcześniej stylistkę, przeszkodziła jej w nakładaniu nowej szminki od Kylie Jenner i piskania się Chanel No.5, cóż... Pożyczyła to sobie. W każdym razie, plan trzeba wcielić w życie.
- Pomocy! Pomocy! Zemdlała! Jezu, nic nie mogłam zrobić po prostu upadła! - Oscar za rolę pierwszoplanową wędruje do... Hehe. Po krótkim teatrzyku i kilku sztucznych łzach usłyszała lament organizatorki spotkania. Pojawiła się znikąd i oznajmiła, że jest dyplomowaną stylistką. Może zastąpić chorą (którą właśnie próbują ocucić), organizatorka była tak zesr... przestraszona, że nawet nie poprosiła jej o papiery. Kazała jej, jak najszybciej udać się do pokoju 402.
- To było proste, jak zabranie dziecku cukierka - Viv jechała windą aż na odpowiednie piętro. Wyszła pogwizdując cicho. - 400...401... O jest! 402 - zapukała i nie czekając na zaproszenie weszła do środka. - Dzień dobry, nazywam się Vivid... Vivid Stein. - po grzyba mu prawdziwe nazwisko? - Jessica niestety się rozchorowała i zostałam przysłana na zastępstwo. Mam nadzieję, że nie jest to jakiś wielki problem, jeżeli tak, to oczywiście natychmiast poinformuje organizatorów. - po zmierzeniu jej wzrokiem machnął ręką i kazał usiąść. Podobno czekamy na jeszcze jedną stylistkę.. O-o-o
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Żółtodziób


Liczba postów : 117

Join date : 14/03/2016


PisanieTemat: Re: Apartament nr 402   Sob Mar 26, 2016 8:45 am

Powiedzmy sobie szczerze - Pride rzadko miała szlachetne pobudki, które wynikałyby z jej lisich działań, bowiem raczej wolała dopieszczać siebie niż ogólnie nieco spaczone - ale bardzo zabawne - poczucie sprawiedliwości swoich braci i sióstr. Słyszała, co ten koleś o nazwisku długim niczym Wielki Kanał (bo na pewno nie penisie, litości, taka cipka?) nawyrabiał w Dovenest. A ona, po obejrzeniu zdjęć z jego włosami Youtube, zachciała po prostu je ściąć i zrobić sobie nowe pędzle do makijażu, czyż to nie genialne?
Łatwo można było dowiedzieć się o zwyczajach jej podrzędnej ofiary - wystarczyło posłuchać zazdrosnych kobiet, które rzucały się do gardeł w przekrzykiwaniu bluźnierstw o aroganckim, chudym tyłku  - i dość szybko się ulotniła, gdy niebezpiecznie zaczęły machać swoimi tipsami, a same jędze jakby zapomniały o jej istnieniu. Potem wystarczyło przebrać się za pannę z obsługi i dostarczyć koktajl ze specjalnym prezentem od naszej kobiety - olejem rycynowym o działaniu wysoce przeczyszczającym. Ten chudy tyłek będzie cierpiał połowę dnia na klozecie, ale potem pewnie podziękuje za kolejne stracone kilogramy. Jednak Pride miała dobre strony.
Pozostało przebrać się w niewyróżniające się ciuszki, tamte wyrzucić do kosza (na wypadek wpychając tam ten mściwy koktajl i inne pierdoły, które zgarnęła), poprawić swoje okulary i ruszyć do swojej ofiary. Po drodze poinformowała o nagłej niedyspozycji swojej poprzedniczki, jednocześnie mrucząc coś o ukończeniu szkoły fryzjerskiej, niestety, nie wzięła dyplomu, ale... - popatrzyli na nią jak na samego Jezusa Zbawiciela. Z zadowoleniem zaczesywała swoje rude kosmyki do tyłu, dopóki nie usłyszała znanego jej głosu. Po przedstawieniu nabrała pewności. Miała ochotę udusić Vivid za używanie prawdziwego imienia (nazwiska nie kojarzyła) i prawie w ogóle nie zamaskowany wygląd, przecież tym więcej kłamstw tym lepiej.
Ale to potem, najpierw włosy.
Zapukała do drzwi i uśmiechnęła się czarująco - tym wykrzywieniem warg nadrabiała swój przeciętny wygląd.
- Moja poprzednika jest chwilowo niedostępna, więc wysłano mnie w zastępstwie. Mam na imię Mary Johnson - wyjaśniła krótko, a potem, jeśli zaproszono ją do środka, skwapliwie skorzystała, dyskretnie taksując te długie, gładkie kosmyki. Już są moje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Żółtodziób


Liczba postów : 71

Join date : 14/02/2016


PisanieTemat: Re: Apartament nr 402   Sob Mar 26, 2016 10:07 pm

Włosy od zawsze były dla niej ważne, do tego stopnia, że z w gimnazjum nie pozwalała ich dotykać, a gdy ktoś dopuścił się tego karygodnego czynu od razu biegła umyć je pod wodą. Później owy delikwent musiał znosić jej niemiłe zachowanie, czasem nawet różne "zemsty" w stylu klej we włosach lub flamaster na ubraniach. Tak było jeszcze kilka lat temu, gdy nie znała się ani trochę na bardziej profesjonalnych metodach robienia krzywdy - biada tym, którzy zrobili by to po tym, gdy poszerzyła swoją wiedzę. Tak jak pan Shwarbleble - właściciel mega drogiej firmy produkującej "wspaniałe" szampony oraz odżywki. Nie można zapomnieć o tym, że jak twierdził mężczyzna, jego specyfików można było używać na doczepkach do włosów, co oczywiście zrobiła. Nawet jako Jael musiała wyglądać bosko, przecież to oczywiste. W każdym razie cudeńka się zniszczyły i musiała kupić nowe, przez co nie mogła wykonywać misji przez kilka dni. Przepadło tyle wspaniałych możliwości na rozwijanie swoich umiejętności.
Ogłoszenie o przyjeździe mężczyzny bardzo ją uszczęśliwiła, czy to nie byłoby głupie przepuścić taką okazję? Nawet bardzo.
Dlatego przygotowała swoje "narzędzia pracy", założyła brązowe kontakty, te których używała podczas misji, blond perukę skombinowaną po znajomościach i elegancką, przylegającą sukienkę, po czym udała się do miejsca pobytu pana bardzo wielkiego oszusta z bardzo długim nazwiskiem.
Na miejscu musiała zająć się jedną z stylistek tego gościa (a raczej jego psa) , chociaż z tego co widziała, to z trzech była tylko jedna - prawdopodobnie pozostałymi ktoś już się zajął. Jael dobrze się przygotowała, strzykawka z ketaminą już była w jej dłoni i czekała na odpowiedni moment. Zaczaiła się przed drzwiami pokoju w którym fryzjerka przygotowywała się, po czym gdy t wyszła, wstrzyknęła substancję prosto w jej szyję - jak profesjonalnie. Jeszcze tylko położyła ją na łóżko w pokoju, wzięła kluczyk z jej kieszeni i zamknęła drzwi. Następnie szybko udała się na górę, twierdząc, że przysłali ją na zastępstwo. Dyplom - po co? Była jak anioł zesłany z nieba. Natychmiast wysłali ją do apartamentu 402.
Gdy tylko znalazła się w przed drzwiami pokoju, weszła do środka i uśmiechnęła się.
- Dzień dobry! Nazywam się Natalie Scott i przyszłam zastąpić Dorothy, biedaczka... Dopadła ją grypa! To gdzie jest nasz uroczy Pusiek? - Rozejrzała się po apartamencie, niby szukając psiaka. Tak naprawdę była tam tylko po to by obrobić apartament - nic wielkiego. Z tego co zauważyła to nie była jedyna - przecież znała Pride. Puściła jej oko i znów skupiła się na szukaniu zwierzaka. Oby miał tegoroczne szczepienia.

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 17

Join date : 19/03/2016


PisanieTemat: Re: Apartament nr 402   Nie Mar 27, 2016 3:13 pm

Niemiec nie wyglądał na zadowolonego, tylko machnął swoimi blond włosami i westchnął.
- Mam cholerną nadzieję, że nie przysłali mi jakiś niedoświadczonych, wrednych małolat, które nie potrafią nawet nałożyć odżywki! Phym! - Szwabski, twardy akcent dało się wyczuć na kilometr. Mężczyzna wstał z kanapy i pachnął na nie dłonią.
- Tędy, tędy! Tutaj, w mojej łazience macie wszystko, czego potrzeba, żeby mnie uczesać! Wymyślcie coś Glamure, żebym był tam gwoździem programu! Macie godzinę, to bardzo mało! - Usiadł na wielkim, fryzjerskim fotelu i z miną typu "otaczają mnie kretyni..." patrzył przed siebie w lustro.
- Roderich jest w mojej sypialni na poduszeczce, na łóżku leżą wszystkie jego kosmetyki! - Odparł zdenerwowany.
- A ja sobie odpłynę! Proszę mnie obudzić jak skończycie! - Nałożył opaskę na oczy, słuchawki i... Jakby momentalnie odleciał.
Stan Apartamentu: Dużo pieniędzy, biżuteria, drogi sprzęt RTV i AGD. trzydzieści farb do włosów z amoniakiem i 20 bez amoniaku. Grzebienie, szczotki, maszynka do golenia, grzebień, suszarka i od cholery ozdób do włosów.

_________________

Prowadzi misję i Event| Obecna | Zajęta
gg - 43163382
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Żółtodziób


Liczba postów : 73

Join date : 13/03/2016

Age : 21


PisanieTemat: Re: Apartament nr 402   Nie Mar 27, 2016 11:12 pm

Vivid najpierw się ucieszyła na widok Pride, a dopiero po chwili odnalazła swój błąd... Ktoś ją tu zgani, za podanie prawdziwego imienia, kurna... Trudno, mleko się wylało. Będzie się martwić tylko wtedy, kiedy wyjdzie z tego jakaś grubsza afera.  Ooo! Jeszcze jedna, super. Lisice w swoim żywiole, znaczy *khe...khe*, nic nie mówiła. No dobra, pora się zabrać za naszego kochanego przyjemniaczka. W ogóle wyjaśnicie mi jedną kwestię. Kto oddaje swoje włosy z kompletnym, niczym niezachwianym i stuprocentowym zaufaniem dla trzech podejrzanie wyglądających lasek, które pierwszy raz widzi na oczy..? Przecież to nawet brzmi irracjonalnie, ale skoro jest on na tyle zidiociałym palantem to lepiej dla nich. Przez chwilę stały patrząc się na niego, po czym Vivid spojrzała na Pride i zapytała poruszając ustami i wydając praktycznie niesłyszalne dźwięki. - Chcesz je? - wskazała palcem na lśniące jak świeżo naoliwiona pupcia niemowlaka włosy. W sumie nawet nie czekała na odpowiedź, podeszła do niego i szybkim zwinnym ruchem związała mu włosy w koński ogon. Chwyciła nożyczki, gdy on nagle podniósł opaskę.
- Okropne końcówki... Straszne, rozdwojone. Kiedy ostatni raz używałem olejku arganowego?- zacmokała teatralnie z wielkim niesmakiem na twarzy i pokazała mu końce. Przytaknął z aprobatą.
- Tylko nie za wiele kochana.- z powrotem nałożył opaskę, Vivid wypuściła powietrze i odrobinę się rozluźniła. Chwyciła kitkę i obcięła ją przy samej gumce. Po chwili trzymała w dłoniach prawie półmetrowe, grube pasmo włosów. Zaśmiała się do siebie i podeszła do Pride, żeby jej sprezentować, co ona z nim zrobi, to już jej sprawa. Mogła nawet wydziergać sobie sweter.
Vivid podeszła do półki z farbami i zaczęła szukać najmocniejszego rozjaśniacza, przecież trzeba mu wypalić łyse placki na środku głowy. Jak gnoje Vivid, tak Vivid gnojom.
W sumie nie wiedziała co dziewczyny tam robią, za bardzo skupiła się na swojej pracy, wiedziała natomiast, że na pewno będzie z nich dumna. Po chwili się znudziła i rozejrzała się po pokoju. Kurde, ale wypas, ostatni raz taki telewizor widziała w salonie rodziców, w sumie mogła sobie coś pożyczyć. Jak już mają ją zamknąć to przynajmniej za coś prawdziwego. Zaczęła szperać po półkach. Znalazła jakieś złoto - męskie sygnety. Sprzeda, będzie kasa na czynsz. Kilka miesięcy z góry. Sięgnęła też po laptopa, no dobra. Niech Viv nie będzie taka zachłanna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Żółtodziób


Liczba postów : 117

Join date : 14/03/2016


PisanieTemat: Re: Apartament nr 402   Pon Mar 28, 2016 11:42 am

Skinęła krótko głową w kierunku Jael, a nawet posłała krótkiego buziaka w powietrzu! Była ładna, młoda i utalentowana, więc czemu nie?
Prawdopodobnie, w normalnych okolicznościach pozbawiłaby jegomościa tego chamskiego języka, bo w sumie na co mu on, jeśli nie miał nic mądrego do powiedzenia? I jeszcze ten okropny akcent, brr. Teraz nie zamierzała tego robić, bowiem chciała widzieć jego minę, gdy zobaczy swoje bezwłosie na głowie. No i nazwano ją małolatą, co jak co, ale to bardzo schlebiło Pride. I kto jak kto, ale Mary wyglądała bardzo profesjonalnie! No chyba, że właśnie fantazjowała na temat jej nowych pędzli do makijażu.
Vivid odkupiła część grzechów, gdy zadała pytanie o włosy. Pride krótko skinęła głową, postanawiając, że jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, da jej tylko jednego klapsa w tyłek. W czasie, gdy długowłosa załatwiała jej prezent, ona rozejrzała się po apartamencie. Nie interesował ją sprzęt elektroniczny, proszę was, taki mogła sobie kupić w każdej chwili. Jej wzrok przyciągnęły ozdoby, do których uśmiechnęła się lisio i wzięła sobie ze trzy z nich, a gdyby jej się to udało, schowałaby do wewnętrznej kieszeni marynarki. A potem przyjrzałaby się farbom, zapewne w cenie niedostępnej dla przeciętnych portfeli i wyjęłaby z kartonika jedynie tubkę z białą farbą, chowając w to samo miejsce. Z pewnością zapamięta marki kosmetyków, których faktycznie używał ten pechowy pan.
Niedługo potem, Vivid podarowała jej swoje odkupienie. Pride najpierw spojrzała na cięcie, a potem wydała z siebie gardłowy, mrukliwy dźwięk; niemal jak lwica, która właśnie smakowała młodą, mięsistą zebrę. I zaraz schowała ten koński ogon do drugiej wewnętrznej kieszeni marynarki, znacznie dłuższej od tamtej - specjalnie na te włosy, po które tutaj przyszła. A potem podeszła do biednego głupca, nieco przysuwając ucho do słuchawek. Jeśli usłyszała muzykę, rzekła:
- Szybciej, moje panie, zanim ten dandys i inni zorientują się, że wpuścili lisy do swojej nory. - Och, Pride, ty żartownisiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Żółtodziób


Liczba postów : 71

Join date : 14/02/2016


PisanieTemat: Re: Apartament nr 402   Wto Mar 29, 2016 8:04 pm

Nie wiedziała kim jest ta trzecie "stylistka", ale z tego co zauważyła Pride ją znała, więc ona nie musiała się nią przejmować. Mogła spokojnie zająć się swoją robotą, którą w żadnym stopniu nie było strzyżenie psa. Chociaż miała ochotę wygolić zwierzakowi na tyłku swoje imię, jednocześnie jej celem nie było robienie krzywdy psu, tylko jego właścicielowi. Biedny pudel nikomu nie zawinił - skąd niby mógł wiedzieć co robi jego właściciel? Właśnie, nie mógł.
Wzięła swoją teczkę, w której znajdowały się rzeczy potrzebne do jej pracy, czyli gumowe rękawiczki. Co jak co, ale jej odciski palców były nikomu nie potrzebne! Zwłaszcza, że dzieliła je z Sierrą (ciekawe czemu), więc gdyby wpadła Jael to biedna kwiaciareczka automatycznie musiałaby wynieść się do Hiszpanii, czy gdziekolwiek indziej, jak najdalej od Gołębiego miasta. Tak więc gumowe ślicznotki wylądowały na jej dłoniach (chwilkę bawiła się z założeniem ich - długie paznokcie trochę jej przeszkadzały), a ona sama udała się do sypialni, najpierw racząc swoje koleżanki po fachu dobrą radą:
- Nie dotykajcie niczego, co macie zamiar tu zostawić. - Nie kazała im brać każdej jednej rzeczy, której dotknęły. Raczej chciała aby uważały na przypadkowe dotykanie mebli lub zostawianie zużytych butelek po farbie - takie były jak zaproszenie "chodź do mnie, weź moje odciski".
Gdy tylko weszła do wyjątkowo dużego pomieszczenia, które miało być sypialnią, ale jak dla niej było raczej jak hol jakiegoś hotelu. Miała czyste pole działania - gość siedział na fotelu w opasce i słuchawkach, i to w innym pokoju! Moment idealny na przywłaszczenie sobie jakiegoś drogiego czegoś. Uważnie zaczęła przeszukiwać sypialnię - zajrzała pod łóżko, do szuflad w stoliczkach nocnych przy łóżku, do szafy. Przejrzała praktycznie każdy zakamarek pokoju, chociaż nie mogła być tego pewna, bo był on duży, a jej się spieszyło. Gdyby tylko znalazła pieniądze lub drogą biżuterię, schowałaby to do teczki i szukała dalej. W międzyczasie kilka razy pogłaskała psa, który był przemiły w porównaniu do swojego właściciela, przy okazji próbując zgarnąć kilka droższych kosmetyków dla zwierząt - spokojnie mogła je później sprzedać. Gdy tylko skończyła przeszukiwać pomieszczenie, udałaby się do salonu i znów rozejrzałaby się w poszukiwaniu pieniędzy.
Może i była zachłanna, ale na tym polegała największa zabawa - na braniu.

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 17

Join date : 19/03/2016


PisanieTemat: Re: Apartament nr 402   Wto Mar 29, 2016 8:26 pm

Gratulujemy Jael za pomysł z NIE zostawianiem odcisków.
Mężczyzna nie słyszy nic. Momentalnie zapadł w głęboki sen i teraz jedyne co może raczyć jego uszy to warczenie nazistowskich owiec w jego głowie.
Pięknie! Bez problem udało się Pride zabrać cenne, długie włosy mężczyzny. Rabowały ile wlezie i wszystko szło po ich myśli. Cenne przedmioty, pieniądze! Brawo, oby tak dalej...
Mogłyby rabować dalej, bo w końcu wszystko poszłoby jak po maśle... Gdyby nie pies. Pudel popadł momentalnie w amok. Zaczął szczekać i warczeć. Najwidoczniej wyczuł co się święci. Co więcej zaczął niszczyć łóżko, poduszki. Nie mógł się uspokoić. Takie małe gunwo, a umie tak głośno szczekać.
W dodatku Niemiec zaczął coś się niepokoić przez sen... Nie czuje żadnych rączek na głowie, plus szczekanie psa jest w stanie przebić się przez muzykę i go wybudzić...

Wszystkie zabrane przez Pride i Vivid rzeczy mają na sobie ich odciski palców. Radzimy zatem niczego nie odkładać, a jak już to szybko to zdezynfekować płynem, który znajduje się w piątej szufladzie po prawej - zaraz przed Niemcem.
Rękawiczki do farbowania włosów znajdują się na stojaczku.

Chyba lepiej uciszyć niewygodnego pupila...

_________________

Prowadzi misję i Event| Obecna | Zajęta
gg - 43163382
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Żółtodziób


Liczba postów : 73

Join date : 13/03/2016

Age : 21


PisanieTemat: Re: Apartament nr 402   Wto Mar 29, 2016 8:56 pm

Vivid twardo przeglądała farby, gdy dziewczyny rozeszły się po pokojach. Na chwilę oderwała się od swojego zajęcia i spojrzała na trzecią dziewczynę. Zakładała rękawiczki...
Brawo Vivid... Czy możesz dzisiaj spierdolić coś jeszcze? Skarciła się sama w myślach. Pride też o tym nie pomyślała, więc może chociaż za to jej nie prześwięci. Zaczęła nerwowo rozglądać się za czymś co może zastąpić rękawiczki i znalazła... rękawiczki. Założyła je natychmiast i szybko zrobiła rachunek sumienia myśląc co dotykała w pomieszczeniu. Sygnety bezpiecznie są schowane w jej staniku, więc na pewno je weźmie, ale laptopa tak w razie wypadku przetrze czymś takim do wycierania farby do włosów ze skóry, przecież musi to gdzieś być. Zaczęła szybko czytać etykiety na pudełkach, otwierać szuflady i szafki. Podeszła do kochanego Niemca i powoli otwierała szuflady znajdujące się niedaleko niego. Otworzyła jedną z szuflad i wyciągnęła płyn do dezynfekcji. Może nie chodziło jej konkretnie o to, ale lepszy rydz niż nic. Zasunęła szufladę gdy nagle pies zaczął szczekać jak oszalały. Spojrzała w stronę drzwi czy nikt nie słyszy tego hałasu. Podeszła szybko do laptopa i przetarła go płynem, potem nożyczki i klamkę. Niczego więcej nie dotykała.
- Możesz zamknąć tego kundla?! - wysyczała przez zęby w stronę drugiego pokoju. Klient zaczął się poruszać dosyć niespokojnie więc skoczyła do niego i zaczęła udawać, że wciera mu coś we włosy, mając nadzieję, że to podziała. Bo jak nie to są ugotowane. O braku włosów może się dowiedzieć dopiero jak się ulotnią. Pies nie przestawał szczekać, nie wiedziała co się tam dzieje. Zastanawiała się czy nie zacząć się powoli ulatniać z fantami i radością obcięcia mu włosów, ale przecież nie może zostawić dziewczyn... Niech uciszą tego psa!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Żółtodziób


Liczba postów : 117

Join date : 14/03/2016


PisanieTemat: Re: Apartament nr 402   Wto Mar 29, 2016 9:30 pm

- No tak, Jael. W końcu bycie taką nieprofesjonalną jest dla mnie normalne - stwierdziła nieco sarkastycznie, jednocześnie przewracając oczami. Przyszła tutaj w konkretnym celu, tak? - Ale dziękuję, że się o nas troszczysz - zamruczała nagle, bezwstydnie patrząc na jej poczynania.
Pewnie, gdyby zamierzała obmacać wszystko dookoła, założyłaby rękawiczki. Ale jednak ograniczyła kontakt z niepotrzebną  powierzchnią do minimum, chociaż podjęła niepotrzebne ryzyko.
Spojrzała na psa, który nagle zaczął wyć jak opętaniec. Patrzyła na niego spod zmrużonych oczu, czując się coraz bardziej zirytowana jego obecnością. Nie zamierzała go zabić, to oczywiste, Pride odkąd zamordowała kolesia z opery unikała podobnych rzeczy, nawet na zwierzętach, tym bardziej narcystycznych dandysów. Pewnie zrobiłby rabanu o tego kundla. A w sumie nie widziała za bardzo, co Vivid macała. Przecież nie chciała, żeby jej pupilek miał jakieś kłopoty. Zabicie kundla za bardzo zwróciłoby na nich uwagę.
- Ja pierdole - westchnęła ciężko, bo w sumie zgniecenie go butem było o wiele łatwiejsze. Ale krew przyciągnęłaby uwagę... Westchnęła ciężko, również sięgając po rękawiczki. A chciała tego uniknąć. Zawsze po rękawiczkach dłonie zwyczajnie śmierdzą...
Plan był taki: gdy piesek był zajęty szarpaniem kolejnej rzeczy, Pride podeszłaby do niego najciszej jak mogła i zacisnęła nań jego pyszczek, a potem - trzymając solidnie - przeniosłaby do pustego pokoju.
- Vivid, wybierz dla nas po płaszczu, czapeczce i zmywamy się - rzuciłaby jeszcze do dziewczyny.
Była zniecierpliwiona. Chciała jak najszybciej zrobić sobie nowe pędzle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Żółtodziób


Liczba postów : 71

Join date : 14/02/2016


PisanieTemat: Re: Apartament nr 402   Wto Mar 29, 2016 11:57 pm

Nawet jej się to podobało - mogła chodzić po mieszkaniu i brać co chce. Jej teczka zapełniła się pieniędzmi, biżuterią i kosmetykami dla psów. Nie myślała, że pójdzie jej tak dobrze, chociaż z tego co widziała jej partnerki nie wzięły aż tyle co ona. Bynajmniej nie czuła się z tym źle, po prostu myślała, że wszystko się wyrówna, a tu proszę! Była najbardziej zachłanna na to co miał jej do zaoferowania jej ogromny apartament.
Wszystko szło tak jak powinno.
Nagle usłyszała hałas.
Pies zaczął szczekać - co za mały skubaniec. Wydawał się taki milutki i co? Udawał przyjaznego aby je wszystkie wkopać. Tak! Od początku to planował. Głupi pchlarz, zawsze wiedziała, że gady są lepsze niż jakieś kundle czy koty. Szybkim krokiem wróciła do sypialni. Zbierać się? Tak szybko? Czuła, że to zły pomysł. Jakby to wyglądało? Facet sam powiedział: "macie tylko godzinę, to bardzo mało". Gdyby wtedy wyszły, ktoś mógłby zacząć coś podejrzewać.
Jednak Pride sama postanowiła uciszyć psa. Cała sytuacja nie wyglądała dobrze. Przecież jak zacznie szarpać psa, to on zacznie szczekać głośniej. Gdyby Pride udało się wyrzucić psa do innego pokoju, Jael poszłaby do łazienki i schowała szybko tubkę czarnej farby do swojej kieszeni. Gdyby jednak pies uciekł - złapałaby swoją teczkę i przygotowała się do ucieczki z apartamentu. Nie mogła dać się złapać za żadną cenę - nawet gdyby miała zostawić pozostałe dwie. Oczywiście tylko w ostateczności, ale jednak. Ona miała swoje alter ego do utrzymywania, a one dwie nie. Tak próbowała to sobie tłumaczyć.
- Musimy wyjść jakby nic nigdy się nie stało. - Teoretycznie były stylistkami, nikt nie podejrzewał ich o coś złego, więc podejrzanym mogłoby się wydać, że wymykają się jak złodziejki, którymi w gruncie rzeczy były. Ale nikt o tym nie wiedział.

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 17

Join date : 19/03/2016


PisanieTemat: Re: Apartament nr 402   Sro Mar 30, 2016 10:07 am

Vivi: Bez problemu znalazłaś płyn, jednakże pod wpływem presji (szczekanie psa) butelka wyśliznęła ci się z dłoni i spała prosto na Niemca, który powoli zaczął się wybudzać.
Pride: W czasie gdy mężczyzna już odzyskiwał "przytomność" udało Ci się zamknąć psa w niewielkiej szafie.
Jael: Zabrałaś to co chciałaś z sukcesem.

Dodatkowo:
Vivi - Udaje Ci zachować pozory, jednakże musisz się śpieszyć - masz niewiele czasu, aby wyczyścić odciski palców na laptopie, chyba że zabierzesz urządzenie ze sobą. Jest to jeden z nowszych modeli Apple - lekki i niewielki, jednakże średnio poręczny.
Uwaga do wszystkich: Lepiej teraz kręcić się bliżej Niemaca i stwarzać pozory - macie mało czasu, a mężczyzna już nie śpi.


Blondyn zdjął słuchawki z uszu. Jednakże miał różowe stopery - nie mógł dosłyszeć szczekania psa. Oczęta zasłonięte.
- Mam nadzieję, że już kończycie, niedługo prezentacja! Tylko coś kreatywnego, może jakiś rodzaj warkocza? Tak, zapuszczałem włosy dość długo... Jakiś tydzień! To bardzo dużo czasu! Ale co ja mówię, takie biedaki jak wy i cała populacja tej dziury nie ma tyle pieniędzy, żeby opłacić szampony na porost włosów mphym! - Fuknął. Siedział tak na tym fotelu i tupał nerwowo. Prezentacja już na kilka minut.

_________________

Prowadzi misję i Event| Obecna | Zajęta
gg - 43163382
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Żółtodziób


Liczba postów : 73

Join date : 13/03/2016

Age : 21


PisanieTemat: Re: Apartament nr 402   Sro Mar 30, 2016 2:19 pm

Vivid tak się spieszyła, że butelka wyślizgnęła jej się z rąk, zakryła usta dłońmi, żeby nie zareagować zbyt podejrzenia, podniosła ją szybko z brzucha Niemca i odpowiedziała szybko coś o farbie za uchem. Odłożyła to na moment i chwyciła laptopa. Dziękowała Bogu, że założyła majtki wyszczuplające z wysokim stanem (no co... każda kobieta potrzebuje odrobinę pomocy w byciu idealną) i szeroką sukienkę. Wcisnęła szybko laptopa pod sukienkę, miała go na brzuchu, odetchnęła szybko, bo na szczęście był lekki i nie wystawał spod sukienki (dzięęęki wynalazco rozmiaru "oversize"). No dobra. Jeden problem z głowy, ale co dalej, co dalej.
- Teraz Mary zajmie się upięciem, a ja w tym czasie przygotuje ozdoby do włosów. - powiedziała to na tyle głośno, żeby stopery nie zagłuszyły, po czym dodała szeptem w kierunku Pride. - Improwizuj, poszukam przebrania. - ruszyła w kierunku garderoby Niemca,(w sumie dobrze, że Pride nie pomyślała o zamknięciu psa w tej konkretnej szafie, więcej problemów chyba by nie zniosła) chciała znaleźć coś, co nie rzuca się w oczy, otworzyła drzwi i zobaczyła szafę Michaela Jacksona. Czerwień, błyszczące stroję, cekiny, świecące kapelusze.
- Czy on im kurwa wypożycza stroje na "Moje Wielkie Cygańskie Wesele"?! - podskoczyła w miejscu już odrobinę zestresowana. Wcisnęła się do szafy i na samym końcu znalazła dwa wieszaki z napisem "Na pogrzeb mamusi". Chwyciła czarne płaszcze i wróciła do dziewczyn. Podała im swoje znaleziska. Dzięki płaszczowi laptop będzie ukryty jeszcze bardziej! Majtki wielofunkcyjne, chyba to opatentuje. Znalazła jeszcze grzebień i chwyciła włosy na czubku głowy, udając, że je tapiruje. Chyba niedługo przyjdzie pora na wielkie WYJŚCIE!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Żółtodziób


Liczba postów : 117

Join date : 14/03/2016


PisanieTemat: Re: Apartament nr 402   Sro Mar 30, 2016 2:59 pm

Pride miała niezły ubaw (tylko to zostawało, jeśli miało się potężny deficyt strachu, no cóż). Pan Wielki Kanał został pozbawiony włosów, a na jego głowie widniały widoczne łysiny. Jego mały wilczek został zamknięty w szafie przez złego, czerwonego kapturka. Apartament został nieco uszczuplony. Jael okazała się być profesjonalistką, chociaż - jak na gust Mary - odrobinę dramatyzowała, a ona z Vivid spędzi całą noc na serwowaniu jej klapsów. Czy ten dzień mógł okazać się jeszcze lepszy?
Na wyraźny znak Vivid, podeszła do jegomościa. Aż cieplej na sercu jej się robiło, że oto miała jego włosy w wewnętrznej kieszeni marynarki. Rozczesała tę resztki włosów palcami, pomrukując pod nosem jak zadowlony kociak. Przesunęła palcami po nasadzie głowy jegomościa, a potem za uchem, serwując mu krótki, eskpresowy masaż, wszystko spokojnie, paaaaaanie, jesteś żeś w rękach profesjonalisteeeeek!
Musiała przygryźć wnętrze policzka, gdy długowłosa ogłosiła swą opinię, bo prawie parsknęła śmiechem. Ważne było, aby ubrania nie rzucały się w oczy, więc dziewczę nie zawiodło, gdy przyniosło czarny płaszcz. Póki co trzymała go w rękach, tak w razie czego. Przecież szybko udałoby się jej go założyć.
- Pani Scott, czy jest pani zadowolona z dzisiejszej zabawy? - rzuciła do Jael z rozbawieniem. - Koniecznie musimy wybrać się kiedyś na kolację - dokończyła nieco ciszej, znacznie ponętniej... Z pewnością miała dobry humor.
Nawet znalazła czas na napisanie krótkiego sms'a, oczywiście, w tym momencie mając czujność na miarę tego kundla. Chociaż ona jeszcze nie rozszarpywała szmat naokoło.
Spojrzała na minę jegomościa, a jeśli była niezrelaksowana, z pewnością Pride zechce go szybciutko uśpić swoimi magicznymi palcami. Oczywiście, chodziło o masaż głowy, nie morderstwo, bo przecież musiał przeżyć tę traumatyczną chwilę. Bezwłosie na głowie, piesek w szafie, jak jakiś zwykły kundel... Zawał murowany!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Żółtodziób


Liczba postów : 71

Join date : 14/02/2016


PisanieTemat: Re: Apartament nr 402   Czw Mar 31, 2016 8:49 pm

Ten dzień zapowiadał się świetnie. Właśnie okradła jakiegoś super bogatego gościa, kobieta, która może stać się jej główną klientką, zobaczyła w niej talent i poznała jeszcze jedną lisicę - może nie do końca sprytną, skoro zostawiła odciski palców na laptopie, na pewno jednak była warta uwagi, więc Jael bez żadnych wyrzutów sumienia uznała, że przyjrzy się Vivid bardzo uważnie.
Z szerokim uśmiechem na twarzy przyjrzała się włosom tego buca. Były obcięte, w niektórych miejscach w ogóle ich nie było. No, no! Prawdziwe arcydzieło! Dokładnie to na co zasługiwał. Ani mniej, ani więcej. Chociaż ona osobiście zrobiłaby mu jeszcze jakieś kolorowe pasemka, czy może jakieś... plamy farby. Zielony, różowy i czarny wydawały się idealnym połączeniem, niestety nie miały już na to czasu. Wzięła płaszcz od Vivid. Dziewczyna świetnie się spisała, lecz Żydówka nie pogardziłaby jakąś drogą kurteczką lub może nawet futrem. Może trochę rzucałaby się w oczy, ale co za różnica! Kto nie zaryzykowałby wyglądania jak przygłup, dla części garderoby, której sam nigdy nie będzie w stanie sobie kupić... ani nikt inny.
- Oczywiście Pani Johnson. Myślę, że kolacja i wino będą świetne aby się odprężyć i... trochę lepiej się poznać. - Puściła oko do Pride, po czym pogłaskała "Pannę Stein" po głowie. Kojarzyła jej się ona z taką zbłąkaną owieczką, która czeka na mentora. Trochę jak mała dziewczynka czekająca na swoją starszą siostrę, by pokazała jej jak funkcjonuje świat. Jael miała ochotę zostać właśnie tą osobą, która wtajemniczy Vivid w tajniki okradania ludzi. Co nie oznaczało, że dziewczyna tego chciała, bo równie dobrze mogła tylko czekać na moment ucieczki od Panny Aksman.
- Pannę Stein też trzeba będzie zabrać na kolację, choć nie ukrywam, chętnie spędziłabym z nią trochę czasu na osobności. - Delikatnie pogłaskała dwudziestolatkę po policzku, po czym odsunęła się i spojrzała to na jedną to na drugą. - To co? Koniec pracy?

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 17

Join date : 19/03/2016


PisanieTemat: Re: Apartament nr 402   Pią Kwi 01, 2016 4:54 pm

Wtedy zadzwonił budzik. Za minutę zaczyna się pokaz!
- Szybko! Donieście psa! - Jak poparzony wstał i wybiegł z mieszkania. Pędził jak oszalały, nawet nie zorientował się "co" takiego pozostało mu na głowie, gdzie jest pies i co mają na sobie jego fryzjerki. Po prostu biegł na pokaz.

Brawo.
Udało wam się wynieść kilka kosztownych fantów. Możecie wyjść z tematu i uzupełnić swoje reputacje o kilka punktów:
Vivi - 10
Pride - 10
Jael - 10

Małe podsumowanie:

Niemiec dopiero na scenie odkrył, że jest miejscami łysawy, a jego pies po prostu zniknął. Załamany wrócił z płaczem do apartamentu i tam zastał psa, który pod wpływem agresji bardzo dotkliwie go pogryzł.
Wszystko skończyło się wizytą w szpitalu i złożeniem na policji skargi na Vivid Stein, Mary Johnson oraz Natalie Scott. Kobiety zostały oskarżone o oszpecenie mężczyzny i podejrzane o skradzenie wielu dóbr osobistych.
Po całym zdarzeniu marka podupadła, zyskując bardzo negatywne opinie wśród konsumentów.



_________________

Prowadzi misję i Event| Obecna | Zajęta
gg - 43163382
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Żółtodziób


Liczba postów : 117

Join date : 14/03/2016


PisanieTemat: Re: Apartament nr 402   Pią Kwi 01, 2016 5:39 pm

Pride zaczęła z zainteresowaniem przyglądać się poczynaniom koleżanki Jael w kierunku jej pupilka, Vivid. Generalnie, nie słyszała, żeby ta pierwsza miała jakieś kontakty seksualne z kobietami, a tą drugą nie uważała za seksualnie podniecającą, chociaż każda potwora znajdzie swego amatora, ale jednak to zwyczajnie jej nie grało! Potem zastanowiła się nad tym, czy Jael jest w tym wieku, gdzie zaczynało się czuć instynkt macierzyński, tak obcy nieczułemu sercu Danielle i w sumie to było o wiele bardziej prawdopodobne. Jednak, gdzie inni widzieli powód do zazdrości, Pride widziała korzyść i zamierzała to wykorzystać.
Nie przedłużając analizujących rozmyślań nad cudzymi uczuciami i relacjami przez psychopatkę, odlepiła wzrok od kobiet. Zadzwonił budzik, a jegomość, dzięki wszystkim złodziajszkom, wybiegł z pokoju, prosto na pokaz. Nie było czasu do stracenia, a z ulgą będzie mogła odetchnąć dopiero wtedy, gdy wejdzie do taksówki. Dwie ulice dalej.
- Oczywiście, pani Scott, jednak teraz Vivid musi udać się ze mną. Może następnym razem - uśmiechnęła się czarująco, a potem skinęła palcem w kierunku drugiej wymienionej. Założyła płaszcz i wyszła z apartamentu, nawet nie odwracając się za siebie, jakby uważała, że podążenie za nią przez dziewczynę za coś normalnego. Jakby taka była naturalna kolej rzeczy.
Wyszła z apartamentu tak ubraną, powoli, nie wzbudzając podejrzeń. Nakazała Vivid być wieczorem w swoim gniazdku, po czym poszła w swoją stronę. Tak będą wzbudzać mniej podejrzeń.
Pojechała taksówką w mniej uczęszczane miejsce, gdzie płaszcz podarowała menelowi (ach, Pride taka dobra), a peruki pozbyła się na pobliskim śmietniku. Potem przeszła się na centrum z buta, gdzie ponownie zamówiła taksówkę, okrążyła trochę miasta i wysiadła, tym razem w spokoju udając się do swojego mieszkania.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Żółtodziób


Liczba postów : 73

Join date : 13/03/2016

Age : 21


PisanieTemat: Re: Apartament nr 402   Pią Kwi 01, 2016 8:27 pm

Vivid zarzuciła płaszcz i zaczęła przysłuchiwać się rozmowie kobiet. Przyglądała się drugiej Lisicy. W sumie nie znała jej prawdziwego imienia, ale wydawała się całkiem sympatyczna, chętnie pozna ją bliżej, chociaż nie w taki sposób jak tamta zasugerowała... Cóż, a może jej się wydawało, ale Vivid nie każdą osobę obmacuje po policzku. W każdym razie czekał ją opierdol od Pride za to, że podała swoje imię. Tylko, że jakby jej szukali to pod tym imieniem, a ona w każdym dokumencie i w każdym rejestrze ma swoje prawdziwe imię i nazwisko. Według dokumentów policji i urzędów ktoś taki jak Viv, po prostu nie istnieje, ale... skąd Pride ma to wiedzieć. Trudno, nasłucha się trochę, poudaje skruchę i tyle.
- Dziękuję za zaproszenie. - skinęła głową w stronę kobiety, która przedstawiła się jako Natalie. - Kiedyś na pewno skorzystam, a teraz sama widzisz... - wskazała głową miejsce, w którym przed chwilą stała Pride. Wyszła na korytarz, ale już jej nie było, na ulicy też pusto. Złapała taksówkę, za którą oczywiście nie miała zamiaru płacić. Cóż... Jak zwykle będzie musiała wracać sama, ale dobrze wiedziała gdzie ją znajdzie!

W swoim mieszkaniu.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Żółtodziób


Liczba postów : 71

Join date : 14/02/2016


PisanieTemat: Re: Apartament nr 402   Pią Kwi 01, 2016 11:36 pm

Doskonale rozumiała całą sytuację - z tego co wiedziała o Pride, to była ona dość stanowcza i łatwo dominowała innych ludzi. Jednak nie Jael, która od zawsze pracowała sama i nie wyobrażała sobie, jak ktokolwiek wydaje jej polecenia. Była swoim własnym szefem, ten stan rzeczy raczej nie miał się szybko zmienić. No i oprócz tego miała władzę nad Wallacem, ale to był zupełnie inny rodzaj relacji... trochę zwyczajny jak na relację kobieta - mężczyzna, lecz jednocześnie na swój sposób nienormalny.
- Spokojnie, znajdę cię. - Powiedziała dosyć tajemniczo, chociaż to zdanie mówiło więcej niż mogłoby się wydawać. Przecież miała wtyki (tak właściwie to jedną, blond wtykę) w policji. Gdyby chciała przejrzeć akta to wpadłaby na komisariat pod pretekstem spotkania ze swoim przyjacielem friendzone i spróbowałaby znaleźć jej teczkę. Niestety to wymagało trochę wysiłku - w każdym razie więcej niż zwykłe wyśledzenie jej, które nie byłoby już tak trudne ponieważ się poznały i obie znają Pride.
Całą uwagę skupiła na swoich towarzyszkach, więc nawet nie zwracając uwagi na wybiegającego mężczyznę, który prawdopodobnie już za kilka chwil miał dowiedzieć się o swojej nowej fryzurze, co oznaczało, że czas zniknąć. Wyszła z apartamentu jako ostatnia, a co się będzie spieszyć. Gdy tylko wyszła z budynku ruszyła ulicą, wtapiając się w tłum. Następnie zamówiła taksówkę, którą przejechała tylko połowę drogi do domu, by resztę przejść "skrótami" i różnymi obejściami głównych ulic. Płaszcz wylądował w jednym z kontenerów na śmieci, które mijała po drodze. Perukę wyrzuciła do otwartej studzienki ulicznej, a soczewki zostały tam gdzie powinny - na jej oczach.
To był udany dzień.

[z.t]

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Apartament nr 402   

Powrót do góry Go down
 
Apartament nr 402
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» {Sun Tower} Apartament Tamira
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]
» Budynek mieszkalny C, 5 piętro, apartament 5-2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Don't avert your eyes :: Hotel Dovefly-
Skocz do:  
Maskotka forum
Topki i spisy




Krótkie info

Forum zostało opracowane przez Team CUKinia. Prosimy o niekopiowanie jakiegokolwiek jego części.
Styl wykonany przez Raelyn z pogotowiem kolorystycznym Jael.
Nie odpowiadamy za obrazy używane przez użytkowników. Jeżeli użyto tutaj niedozwolonej grafiki - usuniemy ją.