IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Hi! My name is... (what?)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Obywatel


Liczba postów : 100

Join date : 13/03/2016


PisanieTemat: Hi! My name is... (what?)    Sro Mar 16, 2016 5:17 pm


negatywna/neutralna/pozytywna
Anastasia Cooper

"Kto? Anastasia Cooper? Nie... nie znam"
Gdy o niej pomyśli, ma ochotę cofnąć się w czasie, przywalić sobie w ryj i wyzwać od najgłupszych idiotów, jacy tylko stąpali po tej ziemi. Od początku wiedział, że coś jest z nią nie tak; że powinien trzymać się od niej z daleka, bo inaczej skończy marnie. Co zrobił? Podszedł jeszcze bliżej. I za to zapłacił.
Zaczynając jednak od początku - Anastasia pojawiła się w jego życiu niczym grom z jasnego nieba. W tak idealnym momencie, że Dae mógłby tylko pomarzyć o jej obecności w tamtej chwili. Wtedy wydawała się... cudem. Aniołem Stróżem. A okazała się diabłem.
Tego dnia na swoim celowniku miał jednego z bardziej nadzianych i jeszcze bardziej przygłupich typków, jakich przyszło mu spotkać. Wydawałoby się - łatwa robota. I taka rzeczywiście była. Nie minęła nawet godzina, a Daehan obdarł go ze sporej ilości pieniędzy. Gorzej, jeśli chodzi o późniejsze wydarzenia. Naszemu przygłupiemu koledze nie spodobał się fakt, że jakiś dwudziestoparolatek tak po prostu z nim wygrał. Zamierzał odzyskać swoje pieniądze, a jeśli tylko będzie mógł - z nawiązką. Kim był w dupie. I wtedy wkracza ona - Anastasia. Kobieta, która zaproponowała rzecz tak absurdalną, ale i jednocześnie niesamowicie zachęcającą - że spłaci jego dług, jeśli tylko uda mu się ją ograć, a jeśli nie... podwoi swój dług u niej. Nie znał ani jej, ani jej umiejętności, ale z jakiegoś powodu zgodził się na taki szalony układ. I pożałował. Przegrał, niezdolny do spłaty jednego długu i zmuszony do spłaty jeszcze drugiego.
Teraz zamiera, słysząc jej imię. Udaje przed innymi, że nigdy jej nie spotkał, całkowicie świadom tego, w jak wielkim bagnie jest i tego, że nie ma jak od niej uciec. Przeciąga wszystko tak długo, jak tylko może, ale jest pewien, że kiedyś cierpliwość kobiety dobiegnie końca. Czy jednak stara się poprawić swoją sytuację, podlizując się jej, zachowując ulegle i błagając o ułaskawienie? Nie, Daehan ma własną dumę. Pogodził się ze swoim losem i nie zamierza w jakikolwiek sposób płaszczyć się przed tą napawającą go odrazą kobietą.


negatywna/neutralna/pozytywna

Raelyn ma szesnaście lat, Daehan dwadzieścia sześć. Różni ich dziesięć lat różnicy, a mimo to łączy ich pewna relacja. Na szczęście żadna, której musiałby się wstydzić. Rae jest jedynie opiekunką jego siostrzeńca, którego lubi często odwiedzać (czasem może i za często). Nie ma pojęcia, po co mu ktoś, kogo nie zna, skoro ma swojego własnego wujka na miejscu. Siostra mu nie ufa? Boi się zostawić własnego syna sam na sam z Daehanem na parę godzin? Między innymi właśnie z tego powodu, tj. zazdrości, stara się uprzykrzyć pracę owej opiekunce. Siedzi w domu siostry, obserwując każdy jej ruch i komentując wszystko, cokolwiek by nie zrobiła. Droczy się z nią, cmoka pod nosem niezadowolony, dokłada jej roboty, sam dumnie leniąc się na sofie. Jednak pomimo tych - wydawać by się mogło - niezbyt pozytywnych działań, sam Daehan nie jest do niej nastawiony negatywnie. Co więcej - lubi się z nią droczyć i tak samo lubi oglądać jej reakcje na jego dokuczliwe ruchy. Bo chociaż na początku robił to wszystko z nadzieją, że dziewczyna zniechęci się do opieki nad Dannym, tak teraz jego nowym hobby stało się zwracanie na siebie jej uwagi.


negatywna/neutralna/pozytywna
Liú Minghao

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Proin nibh augue, suscipit a, scelerisque sed, lacinia in, mi. Cras vel lorem. Etiam pellentesque aliquet tellus. Phasellus pharetra nulla ac diam.





Ostatnio zmieniony przez Daehan dnia Nie Mar 27, 2016 2:02 pm, w całości zmieniany 17 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Żółtodziób


Liczba postów : 117

Join date : 14/03/2016


PisanieTemat: Re: Hi! My name is... (what?)    Sro Mar 16, 2016 7:30 pm

Daehan to niezły hazardzista-kanciarz. Podczas jednego z wieczoru, gdy młody ponownie kogoś okantował na hajs, ten ktoś się ostro wkurwił. Kłopotliwe tym bardziej, że okazał się bogatym syneczkiem wpływowego tatusia, albo jakimś gangsterem! I tym razem, szybkie nóżki mogły mu nie pomóc! Wkracza Pride, hazardzistka-kanciarz, która postawia warunek - jeśli Dae wygra, ona spłaci jego dług. Jeśli przegra, jego dług się podwoi u Pride, a jeśli go nie spłaci, ona zrobi z niego dywanik ♥.  
Co ty na to? W sumie, tak mogłaby się zacząć ich znajomość, tylko pytanie, czy wolisz poczekać z tym do fabuły, czy jednak wpisać do relek, że Pride wygrała i teraz może grać z Dae na spłatę długu u nich oboje. xD Mogłaby przegrać, ale wtedy to taka jednorazowa przygoda, a nie relka, chyba, że masz inny pomysł. xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Obywatel


Liczba postów : 100

Join date : 13/03/2016


PisanieTemat: Re: Hi! My name is... (what?)    Sro Mar 16, 2016 9:23 pm

Ooo, podoba mi się. Zatrzymałbym relację w momencie, w którym Pride daje mu czas na zastanowienie się nad wyborem albo właśnie przy wygranej twojej postaci. W tej kwestii mam mały dylemat, chociaż zastanawiam się, czy druga opcja nie byłaby ciekawszym wyjściem. Chociaż... ach, cholera, trudno zdecydować!
Tak czy inaczej, zamysł jest super i na pewno wniosłoby sporo do życia postaci. Daehan wierzy w swoje możliwości, ale pewna postawa Pride mogłaby go zdezorientować i sprawić, że zwątpi w to, czy byłby w stanie stawić jej czoła. Z drugiej jednak strony nie posiadałby wystarczającej ilości pieniędzy na to, aby spłacić pierwszy dług, a skoro ktoś tak po prostu oferuje ci, że zrobi to za ciebie... cóż, nie zastanawiałby się za długo nad wyborem. I nie miałbym nic przeciwko temu, aby to właśnie umiejętności Dae zawiodły i znalazł się w totalnym bagnie. Teraz tylko pytanie, w jakiej chwili wcisnąć pauzę.

_________________


D A E /—/ K A R T A /—/ R E L A C J E /—/ T E L E F O N /—/ A V A T A R N I A /—/ I D K /—/ #9B948C
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Żółtodziób


Liczba postów : 117

Join date : 14/03/2016


PisanieTemat: Re: Hi! My name is... (what?)    Sro Mar 16, 2016 9:31 pm

Hahaha, świetnie, że ci się podoba. :D

Mogę ci gwarantować, jako użytkownik, że Pride nie spieszyłoby się z robieniem z Dae dywanika, bo przecież jest tylko biednym paziem z miasteczka. Powiedzmy sobie szczerze, że moja postać jest nieprzewidywalna i w przyszłości chętnie namiesza w życiu twojej postaci jeszcze bardziej.

Więc wstępna relacja już jest, a resztę można rozegrać na fabule. :3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Obywatel


Liczba postów : 100

Join date : 13/03/2016


PisanieTemat: Re: Hi! My name is... (what?)    Sro Mar 16, 2016 9:43 pm

Czyli zatrzymujemy na tym, że Dae podwoił sobie dług, da?
Oki doki, mnie pasuje i już lecę naskrobać cosiek w relacji.

_________________


D A E /—/ K A R T A /—/ R E L A C J E /—/ T E L E F O N /—/ A V A T A R N I A /—/ I D K /—/ #9B948C
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Posterunkowy


Liczba postów : 81

Join date : 14/02/2016


PisanieTemat: Re: Hi! My name is... (what?)    Sro Mar 30, 2016 6:36 pm

Dae-senpai mam ofertę nie do odrzucenia!

Co powiesz na fajną relację z Wallą?

Mam dwie propozycje jedną dobrą, drugą złą.

Pewnego pięknego dnia zmęczony po patrolu Wallace został zaciągnięty wręcz siłą do tutejszego kasyna. Co dziwne, udawało mu się wygrywać (ale nie za hajs, ogółem wszyscy jakoś się zorientowali że jest Psem i starali się jakoś mu wmówić, że to jest w 100% legalne). No i wtedy zjawia się Dae-senpai, który chce sobie trochę hehe oskubać naszego policjanta.
I tu są dwa warianty:
1. Dae rozpoczyna z nim grę o hajs, a że Wallace jest po kilku głębszych, to przyjmuje wyzwanie. Wtedy zaczynają grać i ogółem wszystko się kręci i jest zabawnie, ale w pewnym momencie de się zapomina i Wallace orientuje się, że typ chce go oszukać. Przyłapuje go na podmienianiu kart i dochodzi między mężczyznami do spięcia. Wallace go na osobności stosownie opiernicza i mówi, że nie ładnie jest oszukiwać, bo chyba nikt nie chce mieć skazy w teczuszce. No i mają między sobą takie nieprzyjemne relacje, jednakże Wallace jak dobry kumpel - nie kabluje na niego, chociaż nie raz widzi jak senpai wraca nawalony z klubów.
2. Dobrze im się gra, jakoś tak nawiązują wspólny język, aczkolwiek jest między nimi swego rodzaju dystans. Ogółem po wszystkim zostają kumplami od flaszki i szluga. Od czasu do czasu Wallace wybiera się razem z Dae do klubów i próbuje się wyczilować (inna sprawa, że często chcąc nie chcąc robi za jego ochroniarza - taki nawyk). Taki ot, młodszy kolega dla STAREGO Dae.

???

_________________






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Obywatel


Liczba postów : 100

Join date : 13/03/2016


PisanieTemat: Re: Hi! My name is... (what?)    Sro Mar 30, 2016 11:50 pm

Powiem ci, że pierwsza opcja niezbyt mi podchodzi. Dae aż taki głupi nie jest, z policjantem grać nie będzie, tym bardziej na kasę, a o oszukiwaniu w tym przypadku zupełnie nie ma mowy. Gdyby dowiedział się, że ma obok siebie psa, to prędzej by wziął nogi za pas i ulotnił się z miejsca jak najszybciej. No i to trochę wyklucza też drugą opcję. |D" Co powiesz na to, aby się poznali w innej sytuacji? Na przykład... hm... Daehan mógł coś przeskrobać. Tylko co? Przekroczył dozwoloną prędkość podczas rozwożenia pizzy? #tak
Skoro jesteśmy w Kolorado, gdzie zimy są złe i ble, Wall mógł niegdyś zabrać Daehana z baru, w którym ponoć wszczął bójkę, a przerażeni właściciele wezwali nikogo innego jak policję. Była mroźna noc, wiatr wiał nieubłaganie, idealna okazja, żeby nie tyle co się zgubić, ale jeszcze trafić w jakąś zaspę! No właśnie. Wall, wykonując swoje policyjne obowiązki, musiał wyczołgać go z tego baru, żywego albo martwego. Chociaż trudno było to stwierdzić, bo mógł być tak zalany w trupa, że sam nie był pewien, czy dalej żyje. Ale mniejsza. Poza tym, że dużo problemów z nim nie było (no może oprócz pyskatych odzywek), pod górkę zaczęło się po dotarciu na szosę. Wokół zero samochodów, zupełna wiocha, ani żywej duszy prócz nich. Wtedy właśnie samochód Walla postanowił się na niego wypiąć i zgasnąć. Daehan, rozbawiony po uszy i nie zdając sobie sprawy z tego, że i on jest w tym bagnie, śmieszkuje sobie z niego w najlepsze i chociaż na początku Wall może mieć go dość (bo kto nie chciałby udusić jakiegoś pierwszego lepszego pijaka, który wcale nie poprawia sytuacji?), z czasem Dae zaczyna powoli trzeźwieć, ogarniać sytuację i między nimi dochodzi do wreszcie normalnej konwersacji. Spędzają ze sobą w samochodzie kilka godzin, dopóki ktoś nie nadchodzi im na ratunek. A przez ten czas zdążyli przegadać ze sobą o całym swoim życiu, bo, lol, przecież i tak się nie znają, a Daehan i tak nie będzie nic pamiętać z ich rozmowy. Żeby jakoś przetrwać te kilka nudnych godzin, mogli i nawet pograć w te karty, tak dla rozluźnienia.
A potem? A potem okazuje się, że Daehan pamięta WSZYSTKO. Kilka bardziej i mniej pikantnych czy śmiesznych sytuacji z życia Walla (i działa to również w drugą stronę). Wall może chcieć się pozbyć tego szkodnika, który wie za dużo i tak samo za dużo sobie wyobraża. Że niby są przyjaciółmi? Pfff. No właśnie. Dae może mu się narzucać (DELIKATNIE, BEZ PRZESADY), czasem faktycznie wyciągając go na jakieś imprezy, nie imprezy. No i może się pochwalić przed innymi, że ma przyjaciela w policji! Przyjaciela, którego tylko on uznaje go za swojego przyjaciela! A to tylko taka propozycja, co ty na to?

_________________


D A E /—/ K A R T A /—/ R E L A C J E /—/ T E L E F O N /—/ A V A T A R N I A /—/ I D K /—/ #9B948C
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Posterunkowy


Liczba postów : 81

Join date : 14/02/2016


PisanieTemat: Re: Hi! My name is... (what?)    Czw Mar 31, 2016 12:30 pm

O! To lepsze!
Możemy tak rzeczywiście zrobić. Dae mógł poznać przeszłość Walla - ojciec kryminalista, nieodpowiedzialna matka itd - czyli mógł ogarnąć wszystkie niewygodne informacje, o których nie wie nikt, a Wallace utrzymuje wersję, że jego rodzice zginęli w wypadku jak miał osiem lat i zaadoptowała go starsza pani.
Dae może też go czasem szantażować, jak coś przeskrobie, ale Wallace nie będzie mógł tego zanotować bo nieprzyjemny sekret.

Jak dla mnie super wymyśliłeś senpai!

_________________






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Obywatel


Liczba postów : 100

Join date : 13/03/2016


PisanieTemat: Re: Hi! My name is... (what?)    Czw Mar 31, 2016 7:05 pm

Oh stop it, you. Oczywiście Wall również wiele by wiedział o życiu Daehana, chociaż on nie ma zbyt dużo do ukrycia. A co do szantażowania, to też fajna koncepcja, może i by nawet uważał to za jakąś deskę ratunkową, której mógłby się chwycić w razie jakichś problemów. Ale myślę, że nie dawałby o tym znać Wallace i mimo wszystko naprawdę uznawał go za kogoś, z kim mógłby przyjemnie spędzić czas, nawet jeśli Wall nie okazywałby zbyt dużo entuzjazmu. Po tym wszystkim nie mógłby przejść obok niego obojętnie, o. Ale ta opcja wykorzystania tej znajomości nie opuszczałaby go na krok i być może to właśnie między innymi popychałoby Dae do utrzymywania z nim kontaktów. No, perfekto.

_________________


D A E /—/ K A R T A /—/ R E L A C J E /—/ T E L E F O N /—/ A V A T A R N I A /—/ I D K /—/ #9B948C
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hi! My name is... (what?)    

Powrót do góry Go down
 
Hi! My name is... (what?)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Don't avert your eyes :: Relacje-
Skocz do:  
Maskotka forum
Topki i spisy




Krótkie info

Forum zostało opracowane przez Team CUKinia. Prosimy o niekopiowanie jakiegokolwiek jego części.
Styl wykonany przez Raelyn z pogotowiem kolorystycznym Jael.
Nie odpowiadamy za obrazy używane przez użytkowników. Jeżeli użyto tutaj niedozwolonej grafiki - usuniemy ją.